Osoby chętne, które chcą się przyczynić do wydania Księgi Słowa, prosimy o dotacje na ten cel (z dopiskiem: Na wydanie KS).
przelewem:
Jolanta. K. Żytkiewicz
E-konto: 73114020040000310236384217.
BRE Bank S.A. Łódź,
ul. A. Mickiewicza 10.
Anatol siedział rozpostarty na olbrzymim łożu. Siedział w piżamie w
paski z dużymi kieszeniami i oglądał swoje gołe stopy. Stukał palcem o
palec. Zaglądał co chwilę do pustej kieszeni. Palce poruszały się jeden
obok drugiego i wydawały się mówić: Jestem biedny! - Co by tu zrobić?
Tysiące złotych kosztuje szkolenie! Ile to lat musiałbym się uczyć, bo
tak na dobrą sprawę trzeba zaliczyć wszystkie te szkolenia? Jeden prowadzący
mówi o tym, drugi mówi o tamtym, trzeci jeszcze o czymś innym. Ile muszę
mieć kasy, żeby się tego wszystkiego nauczyć?! - i smętnie zajrzał do
kieszeni swojej piżamy w paski, a palce znowu tańczyły jakiegoś bluesa
czy coś innego i widać było, że mówią: Stary, daj se spokój. Nie stać
cię na te wszystkie szkolenia! - No tak - spojrzał na palce - ale przecież
chcę wszystko wiedzieć. Naprawdę! Chcę się doskonalić w tym, co mi jest
potrzebne w życiu, by osiągnąć to, co chcę! Chcę być wielkim w tym, co
jest mi przeznaczone! - zawołał, a palce znowu zatańczyły może rumbę,
sambę, kto je wie, bo Anatol się nie znał na tych różnych rodzajach tańca,
ale widział, że tańczą. I gdy tak patrzył jak tańczą, palce mu odpowiedziały:
- Musisz dostać jakąś jedną księgę, w której masz całą wiedzę! Która będzie
cię stymulowała do rozwoju, realizacji i spełnienia! Która ci praktycznie
będzie dawała wszystko to, czego potrzebujesz w życiu! I każdego dnia
będzie w twojej percepcji otwierała nowe klapki spełnienia!
- Och! - Anatol aż podskoczył na łożu.
- Rety! Hej, paluszki, a czy wiecie, gdzie mogę dostać taką książkę?!
- zawołał uradowany. Palce rozłożyły się bezradnie na boku. Nie wiedziały.
Anatol się zorientował, że nic tu po dyskusji z nimi, tylko musi się ubrać
i pójść zobaczyć do księgarni. Jak pomyślał tak zrobił, ale niestety nic
tam dla niego nie było. Wrócił więc do domu i znowu się położył, ale myśli
nadal krążyły wokoło tematu. Bo właściwie...co to może być? Jakieś współczesne
kompendium wiedzy, jakaś Istota wszystkich wiedz na rynku? I w pewnym
momencie wpadła mu do głowy piłeczka z informacją, kropka nad "i":
pełnię wiedzy zawierają Księgi: - A czy ostatnio pojawiała się jakaś nowa,
nowoczesna księga? - zastanowił się, rozkładając się znowu na swoim łożu.
I wtedy sobie przypomniał, że dwa dni temu czytał w internecie o Księdze
Słowa. - O, już wiem. To jest najnowsza Księga! Tam znajdę wszystko, czego
potrzebuję! Oczywiście ją kupię! - zawołał radośnie, a paluszki u nóg
zaczęły tańczyć taniec zwycięstwa.